Wpisy

  • poniedziałek, 02 listopada 2015
    • DZIĘKUJĘ

      Nie piszę od długiego czasu. Najpierw było to spowodowane tym, aby Hrabia nie zczaił, że piszę blog i nie przeczytał przypadkiem o moich tajemnicach ;) Nikt z mojego życia nie wie o blogu i tak miało pozostać. Blog miał być całkowicie mój i tylko mój. A tymczasem, pomimo, że każde z nas ma swój laptop, to jednak korzystamy nawzajem ze swoich. Czasem trzeba coś na szybko sprawdzić, wyszukać. Przy takich okazjach najłatwiej o wtopę :)

      Później przestałam odczuwać potrzebę wpisów. Blog był moim wyładowywaczem emocji związanych głównie z perypetiami damsko- męskimi, więc w momencie, gdy osiągnęłam pod tym względem stabilizację, nie mam o czym pisać. Oczywiście nasz związek też przechodzi jakieś tam słabsze chwile, ale nie są to na tyle mocne strzały, abym czuła potrzebę wyrzucenia tego z siebie.

      W ogóle ostatnimi czasy, nauczyłam się lepiej radzić sobie z emocjami i jakoś mniej niż kiedyś odczuwam potrzebę dzielenia się nimi z kimkolwiek i w jakikolwiek sposób. 

      Przez ostatnie miesiące udało mi się zmienić pracę. Stało się to niespodziewanie szybko. Coś mnie wkurzyło w pracy, wróciłam do domu, odpaliłam wyszukiwarkę, wpisałam nazwę stanowiska i na pierwsze mi "wypluło" wysłałam CV i tak sztampowy list motywacyjny, że aż mi trochę wstyd jak sobie o tym przypomnę. Zadzwonili na drugi dzień z samego rana, zaprosili na rozmowę. Poszłam, dostałam pracę. Nowa praca idealna nie jest, ale przynajmniej jak zrobię nadgodziny, to mam za to wolny czas, no i jest bliżej niż dotychczas, więc mniej wydaję na paliwo.

      Dorobiliśmy się również kota. Adoptowaliśmy kotka z fundacji, która zajmuje się szukaniem domów dla bezdomnych kotów. Była znaleziona na śmietniku, ale oswojona, co znaczy, że ktoś kiedyś po prostu wyrzucił ją na śmietnik jak niepotrzebny przedmiot (nigdy tego nie zrozumiem). Cudowna koteczka, aż mnie ściska serce jak pięknie odwdzięcza się miłością za opiekę, którą jej dajemy. Jest totalnie pozbawiona jakiejkolwiek agresji czy złośliwości tak często przypisywanej kotom. Właśnie leży obok mnie i mruczy :)

      Zamykam więc rozdział związany z tym blogiem. Dziękuję, że czytaliście mnie, kibicowaliście, dawaliście wsparcie, radę, rozśmieszaliście mnie w trudnych chwilach. Ja Was nadal czytam i życzę Wam aby spełniło się wszystko o czym marzycie.

      Dziękuję :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „DZIĘKUJĘ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 listopada 2015 12:02
  • środa, 03 grudnia 2014
    • WSTYD MI

      Nie wiem kiedy te kilka miesięcy zleciało. Nie pisałam, bo nie miałam totalnie czasu. Kilka ładnych tygodni moje życie polegało na funkcjonowaniu między trzema miastami. Ciągłe przemieszczanie między jednym a drugim i ogarnięcie tego organizacyjnie było nie lada wyzwaniem. Co 2-3 dni jeździłam pomóc mamie, a w pozostałe też musiałam poogarniać obiady dla nas (inaczej Hrabia odżywiałby się wyłącznie w Makdonaldzie), pranie, zakupy itd. Jakoś dałam radę, a sytuacja opanowana. Mama wyleczyła złamanie i wyjechała do pracy. Tata sam, ale jakoś sobie radzi. Hrabia dostał służbowy samochód na czas, kiedy ogarnie nowy samochód. Co prawda idzie mu to jak po grudzie, ale myślę, że w ciągu najbliższych kilku tygodni uda mu się coś znaleźć.

      Ja pracowałam ostatnio bez wytchnienia. Miałam audyt, który musiałam przejść pozytywnie. Siedziałam więc w pracy po kilkanaście godzin. Wczoraj był pierwszy dzień audytu- 12 godzin. Jak wróciłam, to nie wiedziałam jak się nazywam. Padłam szybko, a dziś musiałam być na 8 na drugiej części. Jak wstałam z łóżka, to mi się tak zakręciło w głowie, że aż upadłam. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło.

      Ale dzisiaj chilluje, staram się ogarnąć po tym wszystkim i zorganizować sobie jakoś życie. Po ostatnich tygodniach stwierdziłam, że muszę popracować nad organizacją pracy. O ile w życiu prywatnym jakoś sobie z tym radzę, to w zawodowym już mniej. Prywatnie potrafię tak poplanować dzień, że tu coś załatwię przy okazji, tu po drodze, tu gotuję obiad robiąc w międzyczasie pranie, przecierając kurze i robiąc kanapki do pracy na następny dzień. Tymczasem w pracy na moim biurku permanentnie piętrzą się segregatory z dokumentacją, mam nie jedną, a pięć list z zadaniami do zrobienia (nie licząc kalendarza i action planu robionego w wersji elektronicznej). Nie ogarniam tej kuwety powoli... Muszę jakoś okiełznać temat bo ciężko mi będzie tak działać.

      Za dwa tygodnie ma przyjść nowa osoba do pomocy. Oczywiście ma być z firmy outsourcingowej. Jedyne co o niej wiem to to, że jest kobietą. Nic więcej. Ciekawa jestem jaka będzie i jak nam się ułoży współpraca.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „WSTYD MI”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      środa, 03 grudnia 2014 20:42
  • poniedziałek, 25 sierpnia 2014
    • ŻYJĘ

      Nie zniknęłam z powierzchni ziemi, ale jeszcze się nie ze wszystkim odnajduję na tej Nowej Ziemi. Mieszkam tu już ponad dwa miesiące. Na początku był chaos. Zarówno organizacyjny, jak i między nami. Każdy dzień kłótnia, rzucanie talerzami, trzaskanie drzwiami. Później co drugi dzień. Ale teraz już mieszka nam się fajnie.

      Przefarbowałam też włosy. Miesiąc temu byłam u fryzjera zrobić delikatne blond refleksy, a w sobotę poszłam "dorobić" tych refleksów bo mi się bardzo spodobało. Mam na głowie teraz takie coś jak ma Kamilla Baar lub Małgorzata Rozenek. Całość włosów zyskała na lekkości, bo farba spowodowała, że odstają od głosy, a mam tak ciężkie włosy, że zawsze się kładły i mnie zdominowały. A teraz jest lekko, świeżo i wakacyjnie. I czuję się tak o wiele lepiej.

      Trzy tygodnie temu moja Mama złamała nogę (z przemieszczeniem). Ledwo wyjechała za granicę, od razu musiała wracać. Miała operację, teraz 4 tygodnie leży w domu, a później idzie na miesiąc do szpitala na rehabilitację. Jeżdżę do niej często pomóc z prasowaniem, z wycieraniem kurzu i podłóg. Teraz więc kursuję między trzema miastami: Studenckim, Pracowym i Rodzinnym. Walę setki kilometrów każdego dnia, a czas jest towarem deficytowym. Jak przychodzi weekend to najchętniej bym leżała plackiem i miała wszystko w dupie. Zresztą... robię tak :)

      W sobotę Hrabia miał wypadek samochodowy. Uszkodzenia samochodu są bardzo poważne, miał więc dużo szczęścia, że wyszedł z niego bez szwanku. Aż się nadziwić nie mogę. No ale za to nie pojedziemy na wakacje bo trzeba wykombinować co dalej. Żałuję bardzo, bo potrzebujemy oboje odpoczynku, ale najwyżej pojedziemy innym razem. Co się odwlecze to nie uciecze :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „ŻYJĘ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 sierpnia 2014 18:28
  • wtorek, 10 czerwca 2014
    • OSTATNIA NOC

      Przede mną ostatnia noc przed wyprowadzką. Nic nie jest spakowane, wszędzie panuje chaos i bajzel ma kółkach. Hrabia też nie do końca ze wszystkim się wyrobił. I choć kupił dziś wybrany przez nas w sobotę materac, to w mieszkaniu nadal mamy dwie wersalki. Trzeba się jednej pozbyć.

      Póki co, w naszym mieszkaniu będzie lekki sajgon. Sama nie mam jeszcze pomysłu na jego urządzenie. Myślę, że jak się przeprowadzę to małymi krokami uda się znaleźć na nie pomysł. Teraz najważniejsze jest przewiezienie moich gratów i jakieś rozsądne rozlokowanie tego wszystkiego na 42 m2.

      Tymczasem może wreszcie ruszę z tym pakowaniem, bo mimo urlopu do końca tygodnia, do zrobienia jest bardzo dużo rzeczy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „OSTATNIA NOC”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 czerwca 2014 21:46
  • niedziela, 01 czerwca 2014
    • WEEKENDOWE PORZĄDKI

      Powyrzucałam wczoraj trochę rzeczy, na szczęście wcale nie było tego aż tak dużo. Albo więc nie zrobiłam tej selekcji dokładnie, albo dojrzałam :) Wśród wyrzuconych rzeczy był t-shirt z Nirvaną (przy poprzedniej selekcji 3 lata temu uznałam, że chcę go na pamiątkę, ale ja wcale jakoś mocno sentymentalna nie jestem, więc tym razem out), kapsle z tymbarków z trafionymi hasłami i paragony z zakupów sięgające 2008 roku. Nie jest więc źle. I choć po wczorajszej walce z materią przejaśniało,to wiem, że jak finalnie będę pakować się do wyprowadzki, jeszcze trochę rupieci się nazbiera.

      Poza tym uczucia pozytywne. W zasadzie przez dość długi czas dojrzewałam do tej decyzji przechodząc przez wszystkie stany emocjonalne. Od lęku przed tym jak to będzie, jak się dogadamy, poprzez stres co powiedzą rodzice, szczególnie Hrabiego mama, która jest bardzo wierząca, aż po rozmowy co do podziału domowych obowiązków czy finansów. Pewnego dnia stwierdziłam, że wszystko się ułoży, że mam w dupie kto co powie, nabrałam na tyle siły, że wiem, że damy sobie radę.

      Problem mam tylko z blogiem. Po pierwsze, trochę ciąży mi ta przeszłość, która tu jest opisana. Tzn. gdyby Hrabia kiedyś wpadł na trop bloga i przeczytał niektóre rzeczy, to źle bym się z tym czuła. Chyba więc pomyślę o transferze na inny portal blogowy, no i może nawet trzeba będzie zamknąć blog na klucz. Muszę mieć przecież jakąś przestrzeń, żeby go obsmarować jak mnie wkurzy ;))

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 czerwca 2014 17:21
  • sobota, 31 maja 2014
  • wtorek, 13 maja 2014
    • PRACE DOMOWE

      Myślałam, że nasze plany wspólnego zamieszkania wzbudzą w Hrabim większy entuzjazm i chęci do przedsięwzięć organizacyjnych. Ustaliliśmy, że aby wyrobić się finansowo, przed moją przeprowadzką, jedynie odmalujemy sypialnię i kupimy materac. Dopiero z czasem, jak będziemy mieć kasę, będziemy dokupywać a to zmywarkę, a to łóżko, a to szafę.

      Miałam więc nadzieję, że kupno białej farby i pomalowanie ścian w jednym pokoju będzie kwestią kilku godzin w jedno sobotnie popołudnie. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że dla faceta kupno farby trzeba przemyśleć. Trzeba zastanowić się z jakiej firmy ma być farba i w którym markecie aktualnie ją zakupić. To nic, że pół roku temu malował mieszkanie białą farbą właśnie. Na kupno farby i malowanie trzeba mieć cały plan logistyczno-inwestycyjny. Nie wiedziałam tego. Ale uczę się.

      Tak jak mnóstwa innych rzeczy muszę się nauczyć. Np. o zmywaniu muszę się wiele nauczyć. Zmywanie po posiłku jest bowiem dla emerytów. Hrabia zmywa dopiero wtedy, kiedy brakuje mu czystych naczyń. Mało tego, wyznaje zasadę zbędności szafek kuchennych. Po co chować umyte naczynia do szafek,skoro człowiek codziennie będzie je wyciągał, żeby je używać? Kiedy pewnego dnia zabraknie czystych, wtedy nastąpi wielkie przedsięwzięcie zmywania. Najpierw należy obowiązkowo ponarzekać na swój los. Następnie wyrazić wywód na temat wyższości naczyń jednorazowych nad normalnymi oraz zdziwienie kto tyle naczyń nabrudził, bo on jeden talerz użył, a resztę chyba podrzucił bocian. Później jeszcze tylko woda za gorąca i parzy, no i ostatnie element- należy pożałować biednego pomywacza, że został ogołocony z 10 minut życia poświęconych na zmywanie.

      Podobnie z praniem. Po co chować wyprane ciuchy do szaf, skoro mogą sobie spokojnie wisieć na suszarce. Będzie się codziennie pobierać czyste egzemplarze, zużyte natomiast gromadzić w sypialny za drzwiami w kącie. Raz w tygodniu należy zorganizować inne wielkie przedsięwzięcie prania odzieży narzekając przy tym, że człowiek marnuje 3 godziny bo musi prać. Pytałam wielokrotnie czy pierze na tarce w rzece, uzyskałam odpowiedź negatywną. Ale jakoś nie mieści się w głowie włączenie pralki zaraz po powrocie z pracy, aby jeszcze póki się jest przytomnym, móc je powiesić. Pranie trzeba włączyć dopiero wieczorem i koniecznie czuwać przy nim. Nie wiem, może wtedy lepiej się wypierze..?

      Tak sobie narzekam, ale jak w poniedziałek rano miałam kapcia w oponie, to koło wymienił... :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „PRACE DOMOWE”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 maja 2014 23:02
  • czwartek, 08 maja 2014
    • SAJGON

      Ostatnio mam taki sajgon, że zaczynam nie nadążać. We wszystkim. W pracy jest tyle spraw, że nie wiem która pilniejsza. W domu podłogi już mchem zarosły. W życiu osobistym też intensywnie. A wszystko to przez moje podwójne życie. W piątek po pracy do Studenckiego Miasta, w poniedziałek po pracy, do domu. Bardzo chciałabym się już przeprowadzić. Trzy lata spotykania się na odległość. Wystarczy. Tyle, że wczoraj okazało się, że może to nie pójść tak szybko jak myślałam...

      Ustaliliśmy z Hrabim, że wprowadzę się na początku czerwca jak moja mama wróci. Tylko, że Hrabia został w międzyczasie kierownikiem i to w innym oddziale. Musi w miesiąc się ogarnąć, poznać teren i poprowadzić zespół tak, aby dobrze prosperował. Szkoda tylko, że za tą zmianą nie idzie kasa... Niestety Hrabia będzie zarabiał mniej. No ale tak to już jest w firmach, gdzie kasę robi prowizja. To z kolei położyło się cieniem na nasze plany remontu mieszkania.

      Chcieliśmy w maju pomalować sypialnię, kupić porządne łóżko i szafę oraz nową zmywarkę. Tymczasem Hrabia powiedział, że wszystkiego nie da rady. No i pytanie- dajemy się porwać romantyzmowi i wprowadzam się, nadal śpimy na małej wersalce, a ciuchy będę przechowywać w kartonach, ale jesteśmy już i wreszcie RAZEM. Czy zachowawczo i po mojemu- najpierw remont później romantyzm? Pewnie zaskoczę, bo zdecydowałam, że chcę się przeprowadzić mimo wszystko. Pierwszy raz w życiu chcę zrobić zmianę bez zachowywania porządku, bez planu, bez właściwej kolejności. Chcę po prostu już być z Nim...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 maja 2014 21:19
  • wtorek, 22 kwietnia 2014
    • POWIEDZIAŁAM TO

      Powiedziałam mamie, że planujemy zamieszkać razem z Hrabim (swoją drogą zaczyna mnie ta ksywa wkurzać, bo pochodzi z czasów, kiedy "żył pełnią życia", a teraz już się ustatkował, stał się narzeczonym, muszę mu wymyślić inne imię ;)). O dziwo, zareagowała normalnie. Nie było lamentowania, dramatyzowania. Luz. Powiedziałam jej, że podczas jej nieobecności z pewnością pomogę tacie i żeby się nie martwiła. Myślę, że to było dla niej ważne.

      Tymczasem planujemy z Hrabim jak urządzimy sypialnię. Trzeba ją przemalować i kupić łóżko i szafę. Ja mam już wizje sypialni jak z katalogu, jednak droga do uzyskania takiego efektu będzie pewnie jeszcze wymagała trochę czasu.

      Ta przeprowadzka to będzie dla mnie wielka zmiana. Rozmawialiśmy sobie z Hrabim o tym wczoraj. Powiedziałam mu, że się cieszę, ale i boję. A on mi na to, że on się tylko cieszy, bo nie ma co się bać na zapas. Uwielbiam to w nim. Ja nie potrafię się tak totalnie nie martwić. Chciałabym się tego od niego nauczyć. Strach paraliżuje i wstrzymuje postęp i w ogóle wszystko wstrzymuje.

      Wczoraj wieczorem wypiliśmy z Hrabim wino na pół. Ok. godz. 19 to było. Obudziłam się w nocy o 2 i bałam się cały poranek, że może być kontrola trzeźwości i mogę coś wydmuchać, a przecież nie mogę stracić prawa jazdy bo to będzie katastrofa dla mnie. Kontroli nie było, podejrzewam też, że pewnie nic bym nie wydmuchała, jednak sam strach spowodował, że jak będę wiedziała, że jadę następnego dnia, to dzień wcześniej nie będę piła, chyba, że naprawdę lampkę wina do obiadu. Gra nie warta świeczki.

      A tak btw to jedziemy ze znajomymi na majówkę. W zasadzie jedziemy do jakiejś dziury zabitej dechami, ale będzie jezioro, będzie cisza i będzie totalny relaks. Mam teraz bardzo stresującą kontrolę i tak mi to daje po psychice, że z chęcią się oddalę od tego wszystkiego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „POWIEDZIAŁAM TO”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 kwietnia 2014 20:09
  • czwartek, 17 kwietnia 2014
    • MENTALNIE PRZEPROWADZONA

      Odpisując przez chwilą na komentarz pod poprzednim postem napisałam, że ja już się mentalnie wyprowadziłam. Śmieszne, ale tak jest. Myśląc o domu, pojawia mi się obraz Hrabiego w mieszkaniu w Studenckim Mieście. Będąc w sklepach i widząc coś ładnego (np. kubeczki lub zasłony), myślę, że fajnie pasowałyby do mieszkania Hrabiego. Zastanawiam się nad przemeblowaniem sypialni i wyborem koloru na ściany. Widzę też wspólne wieczory spędzone na długich spacerach czy po prostu na oglądaniu tv.

      Najśmieszniejsze jest to, że poza jednym wyjątkiem, jesteśmy wśród naszych znajomych parą o najdłuższym stażu, natomiast nie mieszkamy razem. Rekordziści zamieszkali razem po 3 miesiącach znajomości. My natomiast jesteśmy razem ponad 2 lata, a znamy się 8 lat. Czasami jest mi trochę smutno, kiedy Hrabia wpada wieczorem do znajomych (lub oni wpadają do niego po coś) i opowiada mi później, że ci jadą tam, tamci poszli tu, a jeszcze inni musieli o 23 wieczorem prać dywan bo pies upaprał błotem i śmierdziało nie do wytrzymania. Może ja jestem dziwna, ale uważam, że takie wspólne pranie dywanu jest bardzo rozczulające. Może nie tyle pranie dywanu, co po prostu wspólna codzienność. Dla mnie to jest piękne, a nie szare i byle jakie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „MENTALNIE PRZEPROWADZONA”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      najlepszanoc
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 kwietnia 2014 19:40